Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest 15 listopada 2018, o 23:03




Odpowiedz w wątku  [ Posty: 685 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 23, 24, 25, 26, 27, 28  Następna strona
 2018: KSIĄŻKOTEST 
Autor Wiadomość
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:15
Posty: 28999
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
12 października 2018, o 19:07
podpowiedź 2.

Polska autorka,kontynuacja znanej i popularnej książki

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 17:13
Posty: 20272
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
13 października 2018, o 13:02
Wydaje mi się, że to jedna z bardzo krótkiej listy polskich pisanek, które cenię. Styl chyba rozpoznałam i wydaje mi się, ze wiem czego jest to kontynuacja, ale nie czytałam więc siedzę cicho ;)


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:15
Posty: 28999
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
14 października 2018, o 13:36
podpowiedź 3

Dobra, odetchnęła w duchu, spokojnie. To tylko twój fioł, nie przenoś go na dziecko, nie przenoś go na dziecko… Lecz Agnieszka jak nic wzięła sobie za punkt honoru, żeby jeszcze przed zmierzchem doprowadzić ją do ostateczności.
– Halszko! – pokrzykiwała co chwilę, przerywając w pół słowa rozmowę z kuzynką. – Halszko, uważaj! Halszko, gdzie ty tam włazisz? Halszko, chodź się napić! Halszko, nie siadaj tam! Halszko, uważaj, kleszcze!!!
Przy kleszczach Oda nie wytrzymała.
– Dość tego.
Agnieszka zastygła nad pierwszą walizką, którą miała właśnie rozbebeszyć.
– Słucham?
– Dość tego. W tej chwili wracasz do miasta i aż do końca urlopu możesz robić, co tylko chcesz. Biegać po sklepach, wziąć się za zaległe porządki, pindrzyć się u kosmetyczki, ciągać Tomka po galeriach albo całymi dniami leżeć w pościeli, wpieprzać chipsy i oglądać seriale. Ale jeśli tu zostaniesz, to przysięgam, jeszcze jedno histeryczne „Halszko, uważaj, życie!!!” i urwę ci łeb. A wiem, że się nie powstrzymasz! – ubiegła kuzynkę. – I żeby nie było, ja to wszystko rozumiem – dodała już nieco spokojniej. – Naprawdę rozumiem. Ale dłużej tego nie zniosę.
Agnieszka spojrzała na nią jak zbity pies.
– Nie chcesz mnie tu?…
– Chcę. Nawet nie wiesz, jak bardzo chcę. Zostawisz Halszkę z Tomkiem i przyjedziesz do mnie we wrześniu na cały weekend. Albo na wszystkie weekendy. Będziemy pić wino i gadać do rana. Albo pić piwo i milczeć. Albo pić wódkę i biegać nago po łące, gorsząc kleszcze i wiewiórki. Ale nie pozwolę, żebyś spieprzyła swojemu dziecku ostatnie dni wakacji. I mnie przy okazji.
– No a… a Halszka? Tak strasznie się cieszyła, że w końcu spędzi z tobą trochę czasu.
– Och, to akurat proste. Halszkę zostawiasz. Będziemy się świetnie bawić z Kuleczką.
– Nie, Oda, no co ty! To jest zbyt wielka odpowiedzialność, ciężar, tyle rzeczy przecież… przecież… przecież ty nie wiesz nic o dzieciach!
– Są ludźmi, jak ty czy ja, u góry mają wlot, u dołu wylot, cóż tu więcej wiedzieć?
– Ale jej trzeba pilnować! Musi dużo pić, ale nie za dużo, wysypiać się, uważać na sól, nie może siadać na zimnym ani mokrym, bo jeszcze złapie wilka i…
– Aguś, Halszka ma piętnaście lat. Nie pięć. A ja, przypominam, jestem lekarzem. Wiem, co jej dolega i co trzeba robić.
Przekonanie kuzynki do tego pomysłu wcale nie przyszło jej z łatwością, lecz Oda nie zwykła się szybko poddawać. Na dodatek i Halszka, usłyszawszy, jaka jest stawka tego starcia, przypuściła szturm z drugiej flanki i pospieszyła z zapewnieniami, że oczywiście, będzie na siebie uważać, będzie grzeczna, będzie rozważna, będzie posłuszna i w ogóle będzie, jakby jej wcale nie było. A u jej nogi siedziała Kuleczka i merdała raźno, jak gdyby na znak, że tak, ona też. Ostatecznie, skuszona upojną wizją czy to sam na sam z mężem, czy to sam na sam z chipsami, Agnieszka ustąpiła. Wcisnęła córce swój powerbank, żeby mogła naładować telefon, wysłuchała powtórki z solennych obietnic, że odzyska dziecko w takim samym stanie, w jakim je zostawia, a kto wie, może nawet lepszym, i ruszyła do domu.
Ciotka wraz z chrześnicą poszły zdjąć pranie ze sznurka. Polegało to mniej więcej na tym, że Oda ściągała i składała ubrania w koszu, a Halszka brała od niej klamerki i paplała jak najęta.
– …no i wtedy postanowiłam, że sama odłożę tę kasę i za rok zapiszę się na ten kurs, czy się to matce podoba, czy nie. No. To jakie mamy plany na ten tydzień?
– Niech no pomyślę… Ach, tak. W poniedziałek Roch przyjedzie skosić trawę i zająć się stawem. A jeśli pożyczy nam drugi rower, to w środę pojedziemy do miasteczka po zakupy. I to tyle.
– Roch? Ten Roch? Roch tak boski, że olaboga?
– Nie, zastrzelę tę twoją matkę… Tak, ten Roch – Oda powtórzyła z tą samą emfazą, która jednakże w ustach Halszki miała o wiele więcej uroku, za to mniej sarkazmu. – I tylko proszę mnie z nim nie swatać, dobrze?
– Nie no, ciociu O, co ty, przecież nikt ci nie każe od razu wlec go przed ołtarz. No wiesz, dziś już się raczej nie piętnuje się ludzi rozżarzonym żelazem za seks pozamałżeński.
– Halszko, czy ty przypadkiem nie jesteś za młoda na takie rozmowy?
– Nie, raczej nie, za teorię w moim wieku nic chyba nie grozi. A ty, ciociu, kiedy zaczęłaś się interesować seksem?
– Hm. Zdaniem mojej matki zdecydowanie za wcześnie.
– A twoim?
– Zdecydowanie za późno…


a tak poza ta podpowiedzią,jeszcze jedna mała wskazówka.Tytuł znajdzie każdy uważny czytelnik w pierwszym fragmencie...

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:15
Posty: 28999
Lokalizacja: Kłyż
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Joanna Chmielewska/Ilona Andrews
Cytuj
Post 
15 października 2018, o 19:39
Ponieważ czas na rozwiązanie zagadki minął podaję tytuł-Szaławiła -Marta Kisiel

_________________
________________***________________

Gotowałam się w środku i musiałam sięgnąć po wszystkie rezerwy opanowania,by utrzymać nerwy na wodzy.Uda mi się.Po prostu muszę być obojętna.Zen.Żadnego walenia po twarzy.Walenie po twarzy nie jest zen.


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 12:59
Posty: 35651
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
16 października 2018, o 06:13
Zagadka
Stalowe zbrojone drzwi stały otworem. W Georgii już w maju zaczynały się upały, a latem panowały tropiki. Próba zainstalowania klimatyzacji w Twierdzy była przedsięwzięciem z góry skazanym na niepowodzenie, więc otwieraliśmy wszystkie drzwi i okna w nadziei, że zrobi się przeciąg. Przeszłyśmy wąskim korytarzem i ruszyłyśmy w górę ogromnych schodów, które były moją zmorą. Nienawidziłam ich od pierwszego spotkania, a kontuzja kolana tylko pogłębiła moją niechęć. Drugie piętro. Trzecie piętro. Głupie schody. – Małżonko! Niecierpiący zwłoki głos sprawił, że się obróciłam. Starsza kobieta z paniką wymalowaną na twarzy biegła korytarzem w moją stronę. Meredith Cole. Matka Maddie. – Zabiją je! – Złapała mnie za rękę. – Zabiją moje dziewczynki! Wszyscy zmiennokształtni zamarli. Dotknięcie alfy bez pozwolenia traktowano jako napaść. Tony, jeden z asystentów Doolittle’a, wyszedł zza rogu i pędem ruszył w naszym kierunku. – Meredith! Zaczekaj! – zawołał. Doolittle był magomedykiem Gromady. Zalała mnie fala strachu. Istniał tylko jeden powód, dla którego medyk mógłby zabić dziecko. – Kate? Co się dzieje? Gdzie jest Maddie? – pisnęła Julie. – Pomóż mi! – Meredith ścisnęła mnie za ramię tak mocno, że poczułam to w kościach. – Nie pozwól im zabić moich córeczek. Tony wyhamował. Nie wiedział, co robić. – Pokaż mi – powiedziałam spokojnym głosem.
– Tędy. Są u Doolittle’a. – Meredith puściła mnie i wskazała koniec korytarza. – Co się dzieje? – powtórzyła słabym głosem Julie. Ruszyłam w kierunku wskazanym przez Meredith. – Zaraz się dowiemy. Tony’ego odblokowało, gdy go minęłyśmy. Po chwili wszyscy dotarliśmy na oddział medyczny. – Jest na tyłach – poinformował nas Tony. – Zaprowadzę was. Poszedł przodem i powiódł nas przez skrzydło szpitalne do okrągłego pokoju, z którego wychodziło sześć długich, wąskich korytarzy – szarych betonowych tuneli. Tony wybrał ten prowadzący na wprost. Na jego końcu czekały stalowe drzwi lśniące charakterystycznym srebrnym blaskiem. Podeszliśmy do nich, a odgłos naszych kroków odbijał się echem od ścian. Drzwi strzegły trzy zasuwy, każda grubości mojego nadgarstka, które w tej chwili były otwarte. Serce niemal mi pękło. Nie chciałam zobaczyć tego, co znajdowało się za nimi. Tony chwycił za gruby metalowy zawias służący za klamkę i otworzył drzwi, ukazując spowity mrokiem pokój. Weszłam do środka. Po mojej prawej zobaczyłam Doolittle’a, mężczyznę około pięćdziesiątki. Miał ciemną karnację i włosy przyprószone siwizną. Obrócił się, by na mnie spojrzeć, a z jego zazwyczaj łagodnych oczu wyczytałam to, czego się obawiałam. Moje najgorsze podejrzenia okazały się słuszne i nie było już żadnej nadziei. Po mojej lewej stały dwie oplecione stalowymi i srebrnymi prętami klatki więzienne z pleksiglasu, skąpane w niebieskim świetle feylatarni. Nie widziałam drzwiczek. Jedyny dostęp zapewniały małe otwory przywodzące na myśl automaty z napojami. W klatkach czekały dwa potwory. Ich zniekształcone, groteskowe ciała zwijały się w koszmarne kłęby na wpół ludzkich kończyn, wielkich pazurów i kęp gęstego futra. Kuliły się w kącie, rozdzielone przez pleksiglas i pręty, a mimo to wciąż jakby złączone. Ich twarze o monstrualnych szczękach i przedziwnie zdeformowanych zębiskach mogły nie tylko napędzić komuś stracha, ale i zafundować traumę na całe życie. Potwór po lewej uniósł głowę. Spojrzał na nas dwojgiem niebieskich ludzkich oczu. Biły z nich ból i przerażenie. – Maddie! – Julie padła na kolana przed klatką. – Maddie! Drugi potwór się poruszył. Rozpoznałam czuprynę brązowych włosów. Maddie i Margo. Najlepsza przyjaciółka Julie i jej siostra bliźniaczka przechodziły przemianę w loupy. Każdy zmiennokształtny musiał stanąć przed wyborem – mógł zachować swoje człowieczeństwo, przestrzegając dyscypliny i stale ćwicząc siłę woli, lub poddać się brutalnym pragnieniom spowodowanym obecnością Lyc-V, wirusa zmiennokształtności, tym samym stając się loupem. Loupy mordowały, torturowały i upajały się cierpieniem innych. Nie potrafiły utrzymać czysto ludzkiej ani czysto zwierzęcej postaci. Gdy zmiennokształtny stawał się loupem, nie było już powrotu. Należało go zabić. W chwilach silnego stresu w organizmie zmiennokształtnego Lyc-V eksplodował w ogromnych ilościach. Dojrzewanie i towarzyszące mu zmiany hormonalne oraz huśtawki emocjonalne zaliczały się do najbardziej stresujących wydarzeń w życiu zwierzołaka. Jednej czwartej dzieciaków nie udawało się tego przetrwać. – Powiedz mu – błagała mnie Meredith. – Powiedz, żeby nie zabijał moich dzieci. Doolittle spojrzał na mnie. Gromada miała swój skomplikowany sposób na obliczanie prawdopodobieństwa loupizmu, oparty na objętości wirusa w krwi. – Ile jednostek Lycos? – Dwa tysiące sześćset u Maddie i dwa tysiące czterysta u Margo – odparł.

_________________
Siedzę w książkach


Zobacz profil WWW
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
16 października 2018, o 15:21
Ilona Andrews :bigeyes: i teraz zagwostka czy to Magia Zabija?


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 12:59
Posty: 35651
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
17 października 2018, o 06:20
Ciepło,dobrze kombinujesz. :cheer:

_________________
Siedzę w książkach


Zobacz profil WWW
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
17 października 2018, o 17:54
Dobra Magia wskrzesza?


Zobacz profil
Odkrywczyni orientu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 grudnia 2015, o 09:41
Posty: 2638
Lokalizacja: Tarnów
Pochwały: 55
Ulubiona autorka/autor: Gabriel Garcia Marquez
Cytuj
Post 
17 października 2018, o 19:01
Zanim zdecydowałam się podebrać Ci zagadkę trafiłaś :-D

_________________
A tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.


Zobacz profil WWW
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
17 października 2018, o 20:08
Szczypto trzeba było :smile: musiałam kartkować t. 3-6, żeby trafić :evillaugh:


Zobacz profil
Enchantress words
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 października 2011, o 12:59
Posty: 35651
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh
Cytuj
Post 
18 października 2018, o 06:15
W twoje łapki :cheer:
Jakie kartkować sam początek książki :evillaugh:
Nawiasem mówiąc książka wyrwała mnie z butów, to jest jedna z najlepszych serii jaka w życiu czytałam. Kocham :lovju:

_________________
Siedzę w książkach


Zobacz profil WWW
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
18 października 2018, o 07:20
Zaczęłam przeglądanie od środka :evillaugh: Wieczorem postaram sie coś wrzucic


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
20 października 2018, o 09:55
Zagadka

Cytuj:
Mrugnął do mnie, a ja nie mogłam powstrzymać śmiechu. Żartobliwym gestem strzepnęłam z nogi jego dłoń.
- Rozumiem, że przeszkodziły nam okoliczności, ale nie dotrzymałeś naszej umowy. W ogóle się do mnie nie zalecałeś, wiec chce wracać do domu.
- Przypomina mi się, że już przeprowadziliśmy podobna rozmowę. Zupełnie inaczej wyobrażamy sobie zaloty.
- Chce chodzić z tobą na randki. Chce, żebyś mnie zabierał do kina, na kolacje, na tańce... Tańczysz, prawda?
- Tylko pod przymusem.
- O Boże. - Spojrzałam na niego WSO - Wielkimi Smutnymi Oczami. WSO znajdują się zaledwie oczko niżej od łez. - Ja uwielbiam tańczyć.
Rzucił mi przerażone spojrzenie, a potem wymamrotał:
- Cholera. No dobrze. Zabiorę cię na tańce. - Powiedział to z wielkim cierpieniem w głosie.
- Nie chce, jeżeli ty tego nie chcesz. - Nie wyobrażałam sobie lepszego pola do klasycznego feministycznego ciosu poniżej pasa. Jeżeli potraktuje poważnie moje słowa, zrozumie, że mnie rozczarował, ale jeżeli jednak zabierze mnie na tańce, będzie musiał udawać, że świetnie sie bawi. To jedna z kobiecych metod na zemszczenie się na facetach za to, że nie mają miesiączki.
- Ale po randce będziemy robili to, co ja chce.
Nietrudno zgadnąć, o co mu chodziło. Zrobiłam zaszokowana minę.
- Chcesz, żebym płaciła za randkę seksem?
- Czemu nie? - Znowu uścisnął moje kolano.
- Wybij to sobie z głowy
- Dobra. W takim razie nie pójdziemy potańczyć.
W myślach do listy jego wykroczeń dodałam: „Odmawia współpracy i nie chce nic dla mnie zrobić”. W tym tempie moja lista wkrótce będzie miała objętość encyklopedii.
- I co? Nie doczekam się ciętej riposty? - spytał.
- Właśnie zastanawiałam się nad nowym punktem na mojej liście.
- Mogłabyś już dać sobie spokój z ta cholerna lista! Podobałoby ci się gdybym to ja stworzył listę twoich błędów i niedostatków?
- Przeczytałabym ja i spróbowała przepracować swoje problemy - odparłam ze świętym oburzeniem. No, w każdym razie na pewno bym ja przeczytała. A to, że zupełnie inaczej rozumiemy słowo „problem”, to już inna sprawa.
- Bzdury. Uważam, że aktywnie pielęgnujesz swoje problemy.
- Na przykład jakie? - spytałam głosem ociekającym słodyczą.
- Na przykład swoja pyskatość.
Posłałam mu pocałunek.


Zobacz profil
Odkrywczyni orientu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 grudnia 2015, o 09:41
Posty: 2638
Lokalizacja: Tarnów
Pochwały: 55
Ulubiona autorka/autor: Gabriel Garcia Marquez
Cytuj
Post 
21 października 2018, o 19:19
Nie znam, ale fajne.

_________________
A tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.


Zobacz profil WWW
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
21 października 2018, o 20:14
Nawet bardzo fajna :smile:
Podpowiedź 1

Cytuj:
Fotel był wielki. I słusznie, bo Finn to postawny mężczyzna. Siedzisko i oparcie zrobiono ze skóry, co bardzo mi się spodobało. Zaczęłam się na nim kręcić. Przejrzałam dokumenty na biurku, ale bardzo szybko, bo pewnie popełniałam wykroczenie. Nie znalazłam nic ciekawego na
temat moich znajomych.
Otworzyłam środkową szufladę biurka i wyjęłam pióro, a potem w pozostałych zaczęłam szukać notesu. W końcu znalazłam go, rzuciłam na stertę teczek i zaczęłam spisywać listę wykroczeń Finna. Oczywiście nie wszystkich, tylko tych, które popełnił tej nocy.
Wrócił z dietetyczną colą i stanął jak wryty, kiedy zobaczył mnie siedzącą przy jego biurku. Potem ostrożnie i bardzo powoli zamknął drzwi i powiedział niskim głosem, który nie wróżył nic dobrego:
- Co ty wyprawiasz?
- Spisuje wszystkie pańskie wykroczenia, żebym czegoś nie zapomniała podczas rozmowy z moim adwokatem.
Z brzękiem postawił colę na biurku i wyrwał mi notes. Odwrócił go i ze zmarszczonymi brwiami spojrzał na pierwszy punkt.
- „Źle traktował świadka, spowodował powstanie kilku siniaków na jej ręce” - przeczytał. - Co za pieprze...
Podniosłam lewa rękę i pokazałam mu siniaki na jej wewnętrznej stronie, tam, gdzie mnie złapał, kiedy wpychał mnie do samochodu. Urwał w pół słowa.
- Cholera - powiedział cicho. Uszła z niego cała para. - Przepraszam, nie chciałem zrobić ci krzywdy.
No jasne i na pewno dlatego dwa lata temu rzucił mnie jak gorący ziemniak. Z cała pewnością mnie wtedy skrzywdził, ale nawet nie miał odwagi się przyznać dlaczego, a to wkurzało mnie najbardziej.
Przysiadł na brzegu biurka i czytał dalej.
- „Nielegalne zatrzymanie. Porwanie”... Porwanie?
- Siła wyciągnąłeś mnie z klubu i zawiozłeś w miejsce, w którym nie chciałam się znaleźć. Mnie to wygląda na porwanie.
Parsknął i przeleciał wzrokiem cała listę moich skarg, na której znalazł się ordynarny język, arogancja i brak dobrych manier. Nawet mi nie podziękował za kawę. Och, trafiły tam też takie prawnicze określenia jak „przymus”, „dręczenie świadka” oraz „nękanie”, „zakaz skontaktowania się z moim adwokatem”. Nie chciałam, by coś mi umknęło.
Niech go szlag, cały czas się uśmiechał. Nie chciałam, żeby się uśmiechał. Chciałam, by sobie uświadomił, że zachował się jak dupek.


Zobacz profil
Odkrywczyni orientu
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 grudnia 2015, o 09:41
Posty: 2638
Lokalizacja: Tarnów
Pochwały: 55
Ulubiona autorka/autor: Gabriel Garcia Marquez
Cytuj
Post 
22 października 2018, o 14:58
Niech to ktoś zgadnie :disgust:

_________________
A tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.


Zobacz profil WWW
Zaczytana okularnica
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwietnia 2017, o 09:53
Posty: 3203
Lokalizacja: Pyrlandia
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Diana Palmer, Judith McNaught, Lisa Kleypas, SEP
Cytuj
Post 
22 października 2018, o 17:40
Kasiu też na to liczę :hihi:

_________________
"(...)Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci(...)"


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 17:13
Posty: 20272
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
22 października 2018, o 20:43
Jeśli się nie mylę, to jakoś nie podeszła mi ta książka. Inne autorki bardziej mi się podobały.
Albo się mylę i to nie jest Polowanie na sobowtóra Lindy Howard :evillaugh:


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
23 października 2018, o 08:31
Klarek zgadza się, to Polowanie na sobowtóra :smile:
Zagadka Twoja


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 17:13
Posty: 20272
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
24 października 2018, o 19:02
Dziękuję :)

Autorka ostatnio na topie ;)
Zagadka:
Moje spojrzenie powędrowało do kaptura nazbyt spokojnego zabójcy. Stał nad swoją ofiarą, dłonie wciąż miał zaciśnięte po bokach w pięści, jego pierś unosiła się rytmicznie i opadała pod bluzą, która opinała muskularną sylwetkę. Stał blisko mnie. Na tyle blisko, że czułam ciepło parujące falami z jego ciała. Oddychałam pospiesznie, pragnąc stąd uciec, jednak nie mogłam się ruszyć, zahipnotyzowana, wpatrując się w dziwnego, groźnego człowieka, stojącego przede mną. Zrobił krok w przód, a ja spięłam się, gotowa na atak, ale wtedy przysunął się jeszcze bliżej. Uderzyłam plecami o ścianę, cofając się w strachu, kiedy zakapturzony postawił trzeci krok i znalazł się tak blisko mnie, że nasze klatki piersiowe niemal się stykały. Szeroko otwartymi oczyma wpatrywałam się w jego ciemną sylwetkę, jednak mój oddech zwolnił z powodu naszej bliskości. Zakapturzony się nie ruszył, stał przede mną niczym posąg.
Był wielki, wysoki i postawny. Widziałam jedynie dolną część jego twarzy – pełne usta, silną męską szczękę… nagą górną część piersi, demoniczne tatuaże pokrywające pięknie uformowane mięśnie piersiowe.
Uniósł nieco głowę i z cienia wyłoniło się więcej jego twarzy. Serce zaczęło mi mocniej bić, gdy czekałam, by zobaczyć ją całą, jednak nisko nasunięty kaptur wciąż zasłaniał mu oczy.
Patrzyłam, jak mężczyzna przygryzł dolną wargę. Zbierając się na odwagę i łamiąc wyraźne zasady Alika, ostrożnie przesunęłam się do przodu i powiedziałam:
– Urato… uratowałeś mnie.
Ręce mi drżały, głos miałam słaby, a nogi jak z waty, ponieważ mężczyzna przede mną sprawiał wrażenie niebezpiecznego. Jego ciało było zbyt spięte, by zniknął mój strach. Wydawało się, że gdy tak staliśmy nos w nos, chciał mi się przyjrzeć, podejść jeszcze bliżej.
Człowiek w kapturze zacisnął zęby i przechylił głowę na bok, jakby zastanawiając się nad tym, co powiedziałam. Nie potrafiłam oderwać od niego spojrzenia. Jego aura była dzika, nieokiełznana, a jednocześnie… taka nie była. Nie potrafiłam tego wyjaśnić. Gdy powoli przesuwałam się jeszcze bliżej, wraz z ciepłym wiatrem do moich nozdrzy dotarł jego zapach. Był odurzający, pachniał polami, jakby od miesięcy przebywał na zewnątrz. Woń przypominała mi czas, kiedy pierwszy śnieg pokrywa trawę w Central Parku. Przebijała się przez stęchły zapach uliczki jak nóż przez masło, przez co zadrżałam.
– Masz… masz jakieś imię? – zapytałam, mój głos nabrał już nieco siły.


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
27 października 2018, o 08:04
Czy to ksiazka fantasy?


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 17:13
Posty: 20272
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
27 października 2018, o 20:13
Powiem tak, w tej książce fantastyczny jest tylko ON ;)

Podpowiedź :)
– Jestem z kościoła. Uratowałeś mnie wczoraj. Pamiętasz? Potrzebujesz czegoś? Jedzenia, koców? Mógłbyś ze mną porozmawiać?
Wciąż cisza.
Absolutna.
Jego bluza była zapięta, ukrywając, jak zakładałam, szeroką pierś. Jego ramiona były potężne, mięśnie wyraźnie widoczne pod grubym materiałem. Wielkie nogi skrzyżowane, między nimi trzymany w dłoniach szklany słoik po świeczce. Moje serce biło zaciekle, ręce mi się spociły, gdy wyciągnęłam jedną, by odsunąć jego kaptur.
Materiał zsuwał się, jakbym rozpakowywała gwiazdkowy prezent. Nie, to nie było bezpieczne. Widziałam go w akcji. Bez wyrzutów sumienia zabił człowieka. Wyciąganie do niego ręki było jak wkładanie jej do klatki dzikiego zwierza. Nie miałam pojęcia, czy stanowił dla mnie zagrożenie.
Dostrzegłam masę splątanych piaskowych włosów oraz najpiękniej wyrzeźbioną twarz, jaką w życiu widziałam. Szerokie czoło. Wyraźnie zarysowane słowiańskie policzki, idealne, pełne usta i zarost pokrywający złotą skórę.
Oczy mężczyzny pozostawały wbite w ziemię, jakby nie poczuł, że zsunęłam mu kaptur z głowy. Jedyną wskazówką, że mnie zauważył był jego mocniejszy uchwyt na słoiku, który trzymał.
Mój oddech przyspieszył i mogłam mu się tylko dalej przyglądać. Pozostawałam oniemiała, poruszona jego wyglądem, surowością jego urody. Żołądek mi się ścisnął, dłonie zaczęły wyraźnie drżeć, między nogami poczułam pulsowanie. Był doskonały – dziki, szorstki, surowy – jego perfekcja była ujmująca.
– Po… potrzebujesz czegoś? – zapytałam ponownie ze ściśniętym gardłem, przez co mój głos był zaledwie szeptem. – Proszę, porozmawiaj ze mną – błagałam, czując, że tracę nadzieję. – Chciałam ci podziękować za ratunek.
(…)
Przy jego nogach położyłam jedzenie i koc.
– Le… lepiej już pójdę – powiedziałam i powoli się podniosłam. Już miałam odejść, kiedy mężczyzna odchrząknął, więc zamarłam.
– Piące. – Usłyszałam, ale głęboki, ochrypły głos nie był zrozumiały. Obróciłam się twarzą do niego. Wciąż miał pochyloną głowę.
– Co? – zapytałam, opadając przed nim na kolana, modląc się, by ponownie przemówił. Ścisnął słoik i wyciągnął go w moją stronę.
– Pieniądze – warknął.
Zadrżałam mocno z powodu jego głębokiego, dziko brzmiącego głosu. Był zwierzęcy, pierwotny. Walcząc o oddech, złapałam się za serce. Próbowałam spojrzeć mu w oczy, lecz skłonił głowę tak nisko, że jego podbródek niemal dotykał szerokiej piersi. Wyczuwał, że starałam się nawiązać kontakt wzrokowy, lecz nie pozwalał mi się zobaczyć.
Wypełniając płuca wilgotnym powietrzem, czując jego ból, zapytałam:
– Pieniędzy? Potrzebujesz pieniędzy?
Mruknięcie podpowiedziało mi, że miałam rację, więc pochyliłam się nieco bardziej w jego stronę.
– Ile?
Przez chwilę nic się nie działo, ale wkrótce jedną ręką puścił słoik i włożył ją do kieszeni, wyjmując kartkę. Podał mi ją. Sięgnęłam po świstek. Kiedy go brałam, dotknęłam jego ciepłego palca, a prąd przeszył moje ciało. Niemal odskoczyłam z powodu tego uczucia. Również musiał to poczuć, ponieważ pospiesznie zabrał dłoń i wsunął do kieszeni. Drżącymi palcami rozłożyłam kartkę i zobaczyłam napis: Dziesięć tysięcy. Spojrzałam na zaciśnięte usta mężczyzny.
– Dziesięć kawałków? – szepnęłam, ale nic nie odpowiedział. – Dziesięć kawałków? – powtórzyłam głośniej, zdradzając swoje niedowierzanie. – Po co ci tyle pieniędzy?
Wyciągnął dłoń z kieszeni i powoli zacisnął ją w pięść, z której zaczęła sączyć się krew. Poraził mnie strach, gdy obserwowałam, jak szkarłatne krople opadały na spieczony słońcem beton.
– Na zemstę – warknął.


Zobacz profil
Miss klawiatury
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 10:16
Posty: 2023
Lokalizacja: Warszawa
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: J.Ward, L.Howard, K.Ashley, Krentz/Quick, S.Brown
Cytuj
Post 
27 października 2018, o 21:29
Minęło 3 dni :shifty: czy to Tillie Cole Raze?


Zobacz profil
Szamanka od Umarlaków
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 stycznia 2012, o 16:55
Posty: 55477
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: Andrews/SEP/Sparks i wiele, wiele innych.
Cytuj
Post 
27 października 2018, o 21:32
Aleqsiu już chwilę temu było mówione żeby nie trzymać się tej trzydniowej abstynencji ;) Dla rozruszania zabawy można zgadywać od razu ;)

_________________
Obrazek


Zobacz profil
Rozpisana cesarzowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 października 2013, o 17:13
Posty: 20272
Pochwały: 127
Ulubiona autorka/autor: brak ulubionej
Cytuj
Post 
27 października 2018, o 22:01
Nie rozumiem, ale odpowiedz w kazdym razie prawidlowa.
Zagadka rozwiązana.


Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 685 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 23, 24, 25, 26, 27, 28  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by STSoftware for PTF.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL