Teraz jest 29 lutego 2024, o 16:39

Zagraniczna romansosfera

O rynku wydawniczym i księgarskim, świecie redaktorów i tłumaczy oraz procesach towarzyszących literaturze
Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Zagraniczna romansosfera

Post przez Liberty » 23 stycznia 2012, o 18:41

Brakuje mi miejsca na ploteczki z zagranicznych portali na temat romansu, romansowej polityki wydawniczej itd.

Z najnowszych wieści - na blogu AAR pojawił się wpis na temat wprowadzenia zmian w ratingu poziomu zmysłowości w romansach: http://www.likesbooks.com/blog/?p=7623#more-7623
Jestem dość zaskoczona, bo AAR jest dość konserwatywnym, a wg niektórych skostniałym środowiskiem, które lubi udawać, że pewne autorki i podgatunki romansu nie istnieją.
Ostatnio edytowano 23 stycznia 2012, o 19:36 przez Liberty, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
 
Posty: 6645
Dołączył(a): 27 grudnia 2010, o 18:13

Post przez Wiedźma Ple Ple » 23 stycznia 2012, o 19:17

tzn, nie istnieją?

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 23 stycznia 2012, o 19:37

:wstyd: Ups. Już poprawiłam. Dzięki, Wiedźmo :)

Avatar użytkownika
 
Posty: 6645
Dołączył(a): 27 grudnia 2010, o 18:13

Post przez Wiedźma Ple Ple » 23 stycznia 2012, o 19:43

naprawdę? a kto dokładnie zamieszkuję strefę cienia? :hyhy:

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 23 stycznia 2012, o 19:58

AAR (http://www.likesbooks.com/) jest dość mocno związane z RWA (Romance Writers of America), a RWA podobno jest bardzo niechętne ebookom, indie (od independent czyli coś wydawanego niezależnie, nie przez wydawcę, a samego autora), romansom erotycznym ( wydawnictwa Loose ID, Ellora i reszta mają z nimi pod górkę), romansom gejowskim, że nie wspomnę o trójkątach i innych wielokątach, podobne traktują interracial i multicultural romances (romanse, których bohaterami są ludzie o różnych kolorach skóry nie tylko biali, pochodzący z różnych kultur, można też pod to podciągnąć też różnorodność religijną).
Ostatnio edytowano 23 stycznia 2012, o 21:37 przez Liberty, łącznie edytowano 1 raz

Avatar użytkownika
 
Posty: 17841
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Ulubiona autorka/autor: Jayne Ann Krentz

Post przez Berenika » 23 stycznia 2012, o 20:01

Poprosiłabym o rozwinięcie skrótów.
Obrazek

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 23 stycznia 2012, o 21:37

Już rozwinięte :)

Avatar użytkownika
 
Posty: 17841
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Ulubiona autorka/autor: Jayne Ann Krentz

Post przez Berenika » 23 stycznia 2012, o 22:58

Dzięki :D Nie każdy jest tak zorientowany w świecie romansowych blogów, organizacji i portali jak wy :)
Obrazek

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 26 stycznia 2012, o 14:10

Nie z romansowej sery ale o romansach. Trafiłam na wpis pewnego pana o problemie romansów :roll: . Wpis jest tak obraźliwy, że aż miałabym ochotę facetowi przywalić. Z drugiej strony, facet najwyraźniej nie jest zbyt oczytany, choć chce za takiego uchodzić, i nie odróżnia kultury od popkultury; wrzuca wszystko do jednego worka. Podstawowy błąd. No i biedak się znudził albo zabrakło mu argumentów więc zablokował dodawanie postów. Ale nadal można przeczytać: http://calemccaskey.blogspot.com/2012/0 ... ovels.html

Najbardziej mnie wkurzyło to:

But I do believe that any good book with a well written romantic story-line will inevitably end up in the drama section--not romance simply because no writer worth their salt would put up with being put in the romance category. Even though it may be true that their book would sell more units there, it would likely destroy their reputation to the point of not being taken seriously by publishers for any work that is decidedly NOT romance in the future. Besides being just plain tacky, it's a career killer.

First I must say that any novel that focuses on romance as its main theme will be uninteresting to begin with. A short story may get away with it, but no novel length work with a romantic theme is going to maintain the interest of an intelligent adult. And of course erotica has no good reason to exist whatsoever.

Writing an entire novel with romantic love as a theme is an overindulgence in something most of us dealt with before we were out of school. You never stop loving, but you can, and must, stop obsessing about romance.

I object to grown women reading and thinking on thigs they should have gotten out of the way when they were still girls. It seems to me the inellectually lazy shoe is very much on the other foot.


A to tylko maleńki czubek góry lodowej jego jakże głębokich przemyśleń :what: :zalamka:
Aż przydałby się emoticon z ludzikiem co strzela.

Avatar użytkownika
 
Posty: 21223
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15

Post przez Agrest » 26 stycznia 2012, o 14:29

Muszę powiedzieć, że się szczerze ubawiłam :rotfl: Jego odpowiedzi na komentarze też świadczą o tak szeroko otwartym umyśle, że ho ho :rotfl: I, ehm, innych cechach:
"So, are you saying that adults who read murder mysteries sit around all day and fantasize about killing people?"

Did I say that? I suspect a good many people who read murder mysteries, if they're murder mysteries worth reading such as Chesterton's Father Brown collection, do so to see into the mind of the murderer so they'll know what attributes to look for in a murderer when they come across one.


Wszystko jasne! To jest Dwight z The Office! :evillaugh:
"I read a story to-night. It ended unhappily. I was wretched until I had invented a happy ending for it. I shall always end my stories happily. I don't care whether it's 'true to life' or not. It's true to life as it should be and that's a better truth than the other."

Emily Byrd Starr

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 26 stycznia 2012, o 15:46

:hahaha: Chyba każda jego wypowiedź to taka "perełka". Ale dla mnie w większości jest to jednak obraźliwe. Ton i i to przekonanie o własnej nieomylności, a zwłaszcza to zapewnienie, że to, co napisał wcale nie jest obraźliwe :zalamka:

Avatar użytkownika
 
Posty: 6645
Dołączył(a): 27 grudnia 2010, o 18:13

Post przez Wiedźma Ple Ple » 26 stycznia 2012, o 15:48

do so to see into the mind of the murderer so they'll know what attributes to look for in a murderer when they come across one.
:evillaugh: :evillaugh: :evillaugh:

Avatar użytkownika
 
Posty: 21223
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15

Post przez Agrest » 26 stycznia 2012, o 17:48

Ale dla mnie w większości jest to jednak obraźliwe.


Apselutnie, jak zwykła mawiać Lotta z ulicy Awanturników ;) Jest obraźliwe od początku do końca. Jednak albo ja mam dziś ugodowy nastrój, albo po prostu kiedy tekst osiąga pewien poziom absurdu to już mogę tylko patrzeć z niedowierzaniem... Nie da się też dyskutować z kimś, kto pisze takie rzeczy:

Love, sex, and romance are things one does--but like riding a bike, you shouldn't have to keep reading about how to do them into adulthood. That is in fact the description of a feeble mind.


Oh, and I'm not knocking women who marry, stay at home, and raise children. Throw away housewives is the term I give to those who are too evil to keep a husband, or too lacking in wisdom to marry the right man to begin with. I highly suspect that the vast majority of romance writers fit that description. It certainly fits the description of most of those who have left (or tried to leave) idiotic comments here that have been too ridiculous to publish and answer.


Mnie bardziej irytują takie sytuację jak artykuł na onecie, gdzie w roli specjalisty występuje pani psycholog, która nie ma wśród znajomych czytelniczek harlekinów, więc uważa, że osoby wykształcone na pewno tego nie czytają, że grupa czytelnicza tego gatunku to "bardzo przeciętne kobiety" i że chęć czytania romansów wskazuje na "ubóstwo życia emocjonalnego". I w ten sposób dzięki nazwie swojego zawodu przyklepuje obiegowe opinie, bo czytelnik nie będzie tego rozbierał na części pierwsze, tylko pokiwa głową, że tak, że pewnie, i nawet psycholog tak mówi! To jest denerwujące, bo to kiepska "psychologia" i kiepskie dziennikarstwo (tam też pojawił się George Heyer). Ale z kimś takim może byłabym jeszcze skłonna dyskutować, ale ten absurd powyżej nawet na to nie zasługuje ;) Choć z drugiej strony, może nie mam racji? Może inni tez tak myślą, tylko ten akurat mniej przebiera w słowach?



do so to see into the mind of the murderer so they'll know what attributes to look for in a murderer when they come across one.

:evillaugh: :evillaugh: :evillaugh:


Kurczę, naprawdę Dwight :lol:



"I read a story to-night. It ended unhappily. I was wretched until I had invented a happy ending for it. I shall always end my stories happily. I don't care whether it's 'true to life' or not. It's true to life as it should be and that's a better truth than the other."

Emily Byrd Starr

Avatar użytkownika
 
Posty: 6645
Dołączył(a): 27 grudnia 2010, o 18:13

Post przez Wiedźma Ple Ple » 26 stycznia 2012, o 17:56

Może inni tez tak myślą, tylko ten akurat mniej przebiera w słowach?
ojej, ależ ja też źle myślę o wielbicielach reality shows, Faktu ... oraz o Prawdziwych Czytelnikach
kwestia upubliczniania tychże opinii, jednemu się chce a innemu nie :hyhy:

Avatar użytkownika
 
Posty: 21223
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15

Post przez Agrest » 26 stycznia 2012, o 18:11

Nie wydaje mi się, żeby twoje opinie sięgały takich poziomów abstrakcji ;)
"I read a story to-night. It ended unhappily. I was wretched until I had invented a happy ending for it. I shall always end my stories happily. I don't care whether it's 'true to life' or not. It's true to life as it should be and that's a better truth than the other."

Emily Byrd Starr

Avatar użytkownika
 
Posty: 28221
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 26 stycznia 2012, o 18:14

niedyskutowalne, chyba że prowokacja :hyhy:

Dwight ^_^
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Ale ubaw! Wszyscy płakali!
— Julio Cortazar, La vuelta al día en ochenta mundos

Avatar użytkownika
 
Posty: 6645
Dołączył(a): 27 grudnia 2010, o 18:13

Post przez Wiedźma Ple Ple » 26 stycznia 2012, o 18:20

Agrest napisał(a):Nie wydaje mi się, żeby twoje opinie sięgały takich poziomów abstrakcji ;)

kwestia chęci :hyhy:
niedyskutowalne, chyba że prowokacja
:hyhy:

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 8 lutego 2012, o 11:27

Jak już wspominałam w tym dziale, jednym z częściej poruszanych problemów ZA Wielką Wodą jest dyskryminacja romansów gejowskich. Ostatnio zawrzało gdy jeden z oddziałów (?) RWA nie dopuścił do konkursu książek o tej tematyce. Zawrzało na tyle głośno, że aż autorki zaczęły zabierać głos w dyskusji np. Courntey Milan i Suzanne Brockmann. RWA ostatecznie postanowiło odwołać konkurs. W skrócie można o tym poczytać tu: http://dearauthor.com/features/industry ... nd-deals-2

Avatar użytkownika
 
Posty: 28221
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 8 lutego 2012, o 15:08

trudna sprawa ^_^
hm... przy okazji gnębi mnie pytanie: czy jest perspektywa dla poligamicznych romansów vs menage a trois? :hyhy:
ale to może w innym temacie :P
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Ale ubaw! Wszyscy płakali!
— Julio Cortazar, La vuelta al día en ochenta mundos

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 8 lutego 2012, o 22:34

Polecam wpis Courtney Milan:

On Kari Gregg’s blog, Cathy Pegau notes that she e-mailed them and was told that they decided not to accept same-sex entries because the majority of the chapter felt uncomfortable with them. Apparently, it’s possible for the MTM contest to get entrants’ books in the hands of diverse judges from multiple RWA chapters who are comfortable with all types of romances and heat levels. You can write M/F erotica. You can write M/M/F. You can write about aliens from another planet who have tentacles, or barbed sexual organs. You can write degrading rapes. None of those things are barred from entry in the More than Magic contest, and if you write them, they’ll try to find judges who are predisposed to like your books.

But they won’t do that if you write same sex romance–even if it’s a sweet romance with no sexual contact whatsoever. No–when it comes to same sex romance, the fact that they might be able to identify judges in their chapter or outside of it who would be willing to read same sex entries and judge them fairly somehow becomes irrelevant. In that instance, the majority gets to say that those entries don’t belong.


Najwyraźniej wszelkie konfiguracje mają się lepiej od gejowskiej ;) Nawet kosmici mają większe prawa :mur:

Avatar użytkownika
 
Posty: 28221
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 8 lutego 2012, o 23:43

ciekawe postawienie sprawy...
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Ale ubaw! Wszyscy płakali!
— Julio Cortazar, La vuelta al día en ochenta mundos

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 14 lutego 2012, o 15:11

Na Dear Author pojawił się ciekawy post o tym, jak myląca może być wiedza zawarta w książkach An Example Why One Shouldn’t Learn From Fiction .
Najbardziej zainteresowały mnie informacje na temat bohaterów Cajun (czy jest polski odpowiednik?) i Creole w romansach. W Polsce wyszło kilka romansów z miejscem akcji w Luizjanie, ale mało w nich było informacji na temat społeczeństwa. Miałam mniej więcej takie samo wyobrażenie o tej części amerykańskiego społeczeństwa jak autorka posta - są Cajun i Kreole, czymś się różnią, żyją w Luizjanie. Tyle.
I wydaje mi się, że w ogóle więcej jest romansów współczesnych niż historycznych (autorki chyba unikają niewygodnych tematów) z Cajunem :P w roli głównej. Sandra Brown? Czy ktoś wie coś więcej na ten temat? I nie chodzi mi o informacje z Wikipedii ;)

Avatar użytkownika
 
Posty: 21173
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: z Doliny Muminków
Ulubiona autorka/autor: chyba jednak Krentz/Quick/Castle...

Post przez Jadzia » 14 lutego 2012, o 20:34

Polskich nie znam żadnych, chyba żeby pojedynczy bohaterowie Roberts, ona ma kilka książek z akcją w Luizjanie, ale ja swoją wiedzę o Creolach i Cajunach (bądź Cadienach, jeśli wierzyć Wikipedii) czerpię z książek Sandry Hill i w życiu mi nie przyszło do głowy, żeby Cajunowie mieli w żyłach afrykańską krew. Właściwie obraz w mojej głowie jest dość podobny do stanu faktycznego ;)
Czytam romanse - mój blog z recenzjami. Recenzjami romansów, oczywiście.

Smoki były idealnym środkiem antykoncepcyjnym, ponieważ raz skonsumowana dziewica już nigdy nie była płodna.

ObrazekObrazek
by Agrest

Avatar użytkownika
 
Posty: 6383
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14

Post przez Liberty » 14 lutego 2012, o 21:51

Czyli nie takie zwodnicze te książki :hyhy:
Coś Sandry Hill czytałam, ale chyba historycznego.
No właśnie, z postu wynika że romansów z taka tematyką powinno być sporo, ale w Polsce chyba nie były i nie są wydawane. Trochę jak westerny.

Avatar użytkownika
 
Posty: 21173
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: z Doliny Muminków
Ulubiona autorka/autor: chyba jednak Krentz/Quick/Castle...

Post przez Jadzia » 14 lutego 2012, o 22:21

Szczerze powiem, że o istnieniu nawet Cajunów nie słyszałam, zanim nie trafiłam na Hill, więc może tu jest przyczyna - czemu i po co wydawać książki z bohaterami, których czytelniczka nie będzie potrafiła z niczym skojarzyć? I jednak nie wydaje mi się, żeby aż tak dużo tych książek było i w Ameryce, chyba żeby specjalnie szukać takiego wątku - ale chyba nie jest to coś rozpowszechnionego mocno.

A Hill fakt, raczej historyki, wikińskie :P Ale i kreolskie i amerykańskie po prostu, i współczesne też - właśnie seria Cajunowa.

P.S. Liberty, twój avek mnie hipnotyzuje :rotfl:
Czytam romanse - mój blog z recenzjami. Recenzjami romansów, oczywiście.

Smoki były idealnym środkiem antykoncepcyjnym, ponieważ raz skonsumowana dziewica już nigdy nie była płodna.

ObrazekObrazek
by Agrest

Następna strona

Powrót do Wiadomości i publicystyka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość