Teraz jest 8 marca 2026, o 19:12

Czarny książę - Karyn Monk (Kawka)

Alfabetyczny spis recenzji ROMANSÓW HISTORYCZNYCH
Avatar użytkownika
 
Posty: 21401
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Czarny książę - Karyn Monk (Kawka)

Post przez Kawka » 14 lutego 2026, o 23:08

Karyn Monk "Czarny książę"

Francja, rok 1793, sam środek krwawej rewolucji. Jacqueline de Lambert jako przedstawicielka arystokracji została skazana na śmierć. Pogodzona z losem, oczekuje egzekucji, gdy do celi przybywa starzec. Z jego pomocą dziewczyna ucieka z więzienia i odkrywa, że tajemniczy wybawca to tak naprawdę przystojny młody człowiek. Dziewczyna domyśla się, że to Czarny książę, słynny wybawca niesłusznie skazanych arystokratów. Nikt nie zna jego tożsamości ani powodów, dla których pomaga ludziom. Choć tajemniczy wybawiciel stanowczo zaprzecza, jakoby był osławionym Czarnym księciem, Jacqueline ma inne zdanie. Razem wyruszają w pełną niebezpieczeństw podróż do Anglii, gdzie dziewczyna ma przyjaciół, u których będzie mogła się schronić.

Jest to moje drugie spotkanie z twórczością tej autorki. "Więzień miłości", mimo niedociągnięć, podobał się mi ale "Czarny książę" jest dużo bardziej dopracowaną książką.

To co się wybija na pierwszy plan, to tempo akcji. Jest bardzo szybkie, praktycznie cały czas coś się dzieje, nie ma przestojów, zapchajdziur, zbędnych wątków. Po prostu klarowna fabuła, która wartko gna do przodu, dzięki czemu nie ma czasu na nudę. Liczne zwroty akcji, choć sztamowe, to jednak są na tyle interesujące, żeby nie dało się odłożyć książki bez chęci przeczytania kolejnego rozdziału. Wątek przygodowy dominuje, przytłaczając nieco relację głównej pary ale to jest zaleta. Rozwijający się niejako w tle romans pomiędzy Jacqueline i Armandem jest interesujący i nienachlany.

Główna para dobrze się uzupełnia – ona konkretna dziewczyna z ikrą, zdeterminowana i pewna siebie, a on człowiek, który chce odkupić własne winy i dręczony wyrzutami sumienia prowadzi wendettę przeciwko nowym władzom Francji. Trochę zgrzytało mi, że wydawałoby się inteligentna dziewczyna pod koniec książki wykazała się piramidalną głupota i naiwnością, która do niej nie przystaje. A on jest takim MacGyverem, który zawsze jest dwa kroki z przodu przed wszystkimi i przewiduje wszystko lepiej niż Krzysztof Jackowski. Wszystko mu się udaje, z każdej opresji wychodzi cało i wodzi za nos każdego. Odrobinę to niewiarygodne, choć ma swój urok. Jeśli przymknąć na to oko, to można się bardzo dobrze bawić podczas czytania.

Na plus zaliczam tło historyczne - Francja pogrążona w chaosie rewolucji. Czuć w tej powieści wszechobecny strach i terror, co buduje klimat opowieści więc nie jest to beztroski romans przygodowy ale też nie ma drastycznych szczegółów i dużych dramatów. Owszem, bohaterowie zostali mocno doświadczeni przez los ale to nie jest na pierwszym planie.

Dużo zwrotów akcji, ciągle zmieniająca się sceneria i ciekawa fabuła sprawiają, że powieść bardzo szybko i sprawnie się czyta. Jest przygodowo, lekko, przyjemnie, choć czasem bywa dramatycznie i smutno. Wątek romantyczny został poprowadzony dobrze, jest fajna chemia między parą, działania bohaterów zostały dobrze umotywowane, a warsztat autorki nie budzi zastrzeżeń. Moja końcowa ocena to 9/10.
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Powrót do Recenzje romansów historycznych

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość