Teraz jest 7 lutego 2026, o 10:07

Jo Beverley

Avatar użytkownika
 
Posty: 41100
Dołączył(a): 17 października 2011, o 13:59
Lokalizacja: Tam gdzie Niebo z Piekłem się łaczy
Ulubiona autorka/autor: Nalini Singh

Post przez Nocny Anioł » 28 lipca 2023, o 19:44

Jedna z lepszych ksiażek tej Pani, moim zdaniem
Obrazek
Zrobiłam badania na cierpliwość. Wynik był negatywny.

Avatar użytkownika
 
Posty: 21396
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 18 września 2023, o 20:42

Jo Beverley "Narzeczona markiza"

Uwaga! Poniżej mogą być lekkie spojlery!

Elizabeth, nauczycielka na pensji dowiaduje się nagle, że jest nieślubnym dzieckiem księcia. Ojciec, który dotąd nie interesował się latoroślą, składa jej propozycję nie do odrzucenia. Dziewczyna, jako jedyna kontynuatorka rodu, musi wyjść za mąż, za oficjalnego syna księcia, który z kolei jest owocem przelotnej miłości żony księcia. Dla Luciena, wychowanego na spadkobiercę, wiadomość o pochodzeniu z nieprawego łoża jest szokiem, jednak godzi się spełnić swój obowiązek. Zarówno on, jak i Elizabeth nie są jednak zbyt entuzjastycznie nastawieni do siebie, a kilka nieporozumień z początku ich znajomości tylko pogarsza sprawę.

Jest to druga część cyklu "Małżeństwo z rozsądku". Po bardzo słabym rozpoczęciu cyklu nie miałam dobrego wrażenia i może dzięki temu podeszłam do tej książki bez oczekiwań.

Przede wszystkim ta historia jest zgrabnie ujęta – warsztatowo wszystko jest bez zarzutu. Wątki się spinają, konstrukcja fabuły jest poprawna, styl na tyle dobry, że czyta się tę powieść bez przestojów i dość sprawnie. Jo Beverley przyzwyczaiła, że poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Miewa lepsze lub gorsze książki ale generalnie są dobrze napisane i nie zgrzyta się zębami podczas lektury. W tym przypadku było podobnie. Jedyne, co mnie na przestrzeni całej książki męczyło i nie przypadło do gustu to nadmiar cytatów z klasyki literatury. Wstawki po łacinie i filozoficzne dysputy trochę nużą i spowalniają akcję. Za dużo tego i za często. Miało to prawdopodobnie pokazać, że Elizabeth i Lucien są wykształceni, inteligentni i obdarzeni erudycją ale mnie osobiście przeszkadzało. Za bardzo autorka skupiła się na ich górnolotnych wymianach myśli niż akcji.

Sama Elizabeth jest przyjemną postacią. Sympatyczna, dająca się lubić, bardzo w porządku. Można łatwo zrozumieć jej motywację i kibicować. Za to markiz robi wrażenie rozpieszczonego paniczyka, który zawsze musi postawić na swoim. Czasami był irytujący maksymalnie i wręcz tępy. Raz sobie coś wbił do głowy i nie dał przekonać, że jest inaczej. Poza tym kwestia, która dyskwalifikuje bohatera, czyli przemoc względem bohaterki. On ją uderzył, wprawdzie tylko raz i od razu przeprosił ale i tak uważam, że w romansie jest to niedopuszczalne. A ona wybaczyła mu rzecz według mnie niewybaczalną. Nie jestem w stanie zaakceptować wytłumaczenia dla bicia drugiej osoby, nawet jeśli jest to fikcja literacka.

Książka opiera się głównie na motywie od nienawiści do miłości. Wciąż się ścierają, kłócą i spierają na argumenty, a z czasem robi się to odrobinę meczące. Niby chemia jest ale ostatecznie nie do końca uwierzyłam w ich wzajemną miłość. Nie brakło chemii, ani gorących scen erotycznych ale jednak uczuciowości. Za bardzo autorka skupiła się na darciu kotów i chyba trochę umknęło jej budowanie więzi. Owszem, postacie ewoluują w trakcie poznawania się ale jednak zakochują się w sobie bardzo nagle, nie ma tego stopniowania uczuć. U nich jest niechęć, wzajemne oskarżenia, a zaraz potem nagle miłość. Nie do końca to kupuję.

Mimo tych niedociągnięć całość czyta się naprawdę dobrze, szybko i przyjemnie. Nie jest to najlepsza powieść tej autorki ale też nie jest na pewno najgorsza. W porównaniu z książkami z cyklu o rodzinie Malloren seria "Małżeństwo z rozsądku" wypada znacznie gorzej ale wciąż jest to solidna literatura. Moja końcowa ocena to 7/10.

W dziale recenzji: viewtopic.php?p=1252351#p1252351
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 21396
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 5 maja 2025, o 10:33

Jo Beverley "Tajemniczy książę"

Bella Barstowe przed czterema laty spowodowała skandal, w skutek czego została uwieziona w rodzinnej posiadłości, gdzie okrutny brat znęca się nad nią psychicznie. Gdy umiera jej prababka, dziewczyna dzięki pieniądzom ze spadku odzyskuje wreszcie wolność i niezależność. Pod zmienionym nazwiskiem prowadzi spokojne życie w Londynie, podając się za nieatrakcyjną starą pannę ale w głębi duszy pragnie zemsty na bracie i oczyszczenia swojej reputacji. Prosi o pomoc mężczyznę, który cztery lata temu uratował ją z opresji i wzbudził gorące uczucia. Nie wie, że tajemniczy kapitan Rose to tak naprawdę książę Ithorne, znudzony życiem arystokrata i hulaka, który lubi czasem zamieniać się rolami ze swym przyrodnim bratem. Zaintrygowany Ithorne podejmuje wyzwanie i śpieszy a pomoc damie w potrzebie.

Jest to dziesiąta część cyklu o rodzinie Malloren ale bardzo luźno powiązana z wcześniejszymi więc można ją czytać, bez obawy o spojlery lub niezrozumienie jakichś wątków. Obecność Mallorenów jest homeopatyczna i nie są w żadnym stopniu ważną częścią tej powieści.

Książę Ithorne jest sympatyczny i wręcz uroczy. To facet pozornie zblazowany ale tak naprawdę wrażliwy i empatyczny, jest też jednak męski i inteligentny. Bella również ma sporo pozytywnych cech – jest niezależna, zadziorna i zaradna, trochę w gorącej wodzie kąpana ale to ogarnięta i myśląca babka z charakterem. Dobrze do siebie pasują. Postaci pobocznych jest dużo ale żadna się nie wybiła na pierwszy plan. To zdecydowanie książka o dwójce bohaterów.

Podoba mi się zwłaszcza pierwsza część powieści. Są w niej przygody, a główny wątek, oprócz miłosnego, to zemsta na okrutnym bracie bohaterki. Dużo się dzieje, relacja pary się rozwija i generalnie nie ma czasu na nudę. Tempo akcji jest dobre. W drugiej połowie powieści akcja przenosi się do Londynu, a fabuła skupia wokół rozterek głównej pary oraz intrydze z działalnością rewolucyjną znajomej Belli. Wtedy robi się odrobinę mniej ciekawie.

Mam wrażenie, że wątek miłosny jest trochę niedopracowany. Bohaterowie bardzo krótko się znali i na to bym jeszcze oko przymknęła, gdyby nie fakt, że rozwój ich uczucia był bardzo powierzchowny. Nie mieli czasu i przestrzeni, żeby ich relacja dojrzała. Ot, spotkali się, pomigdalili trochę, poprzyjaźnili i od razu wybuchła wielka dozgonna miłość z obu stron. Szkoda też, że tak mało było erotyki. Raptem może dwie sceny pozostawiające niedosyt.

Zakończenie jest napisane bardzo po łebkach, chciałoby się dłuższą i bardziej dokładną sceną wyznań i lukru, wieńczącą całą tę historię. Jakieś to skrócone wyszło, mimo dość pokaźnej liczby stron (462 strony). Trochę też nie rozumiem dlaczego Bella nie chciała wyjść za ukochanego. Robiła sobie sama problem z niczego.

Podsumowując: głównie fabuła skupia się wokół miłosnych perypetii pary zakochanych i zemsty na bracie, końcówka trochę mniej dynamiczna niż reszta książki ale też niezła. Ta książka to nic odkrywczego ale jest napisana na poziomie do jakiego przyzwyczaiła Beverley, czyli bardzo solidnym. Moja końcowa ocena to 7/10, bo było w porządku ale jednak odrobinę mnie znużyła druga część powieści.

W dziale recenzji: viewtopic.php?p=1260129#p1260129
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 21396
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 24 listopada 2025, o 23:14

Jo Beverley "Dziedziczka Diabła"

George Hawkinville po powrocie w chwale bohatera spod Waterloo musi się zmierzyć z kolejnym wydawałoby się niemożliwym do realizacji wyzwaniem. Ojciec, z którym nie ma dobrych relacji, zadłużył rodzinną posiadłość i tylko spory zastrzyk gotówki może uratować dziedzictwo Hawka. W skutek pewnej intrygi duża suma trafia w ręce Dziedziczki Diabła – panny Clarissy Greystone. Hawk jest przekonany, że przyczyniła się ona do śmierci swego owianego złą sławą narzeczonego i postanawia udowodnić, że dziewczyna to morderczyni. Ma w tym swój interes, bowiem pieniądze odziedziczone przez pannę Greystone pierwotnie miały trafić w ręce jego rodziny.

Jo Beverley to solidna firma, jeśli chodzi o umiejętności warsztatowe jest naprawdę w porządku i trudno się do czegokolwiek przyczepić. Niemniej, zdecydowanie bardziej lubię jej serię o rodzinie Malloren niż cykl "Małżeństwo z rozsądku". Ta część nie porywa. Owszem, nie ma też w niej zauważalnych i rażących niedociągnięć ale brakuje ikry i zadziorności, tak typowych dla innych książek autorki. Fabuła nieszczególnie zapada w pamięć. Ot, typowy średnio wciągający romans historyczny, nic więcej, choć czyta się go bardzo sprawnie i dość szybko.

Clarissa i Hawk pasują do siebie ale wiele więcej o nich powiedzieć nie można. Po prostu są. Na początku ich relacja wydaje się mieć więcej rumieńców. Im dalej w powieść, tym nudniej. Wątek romantyczny nie porywa. Są standardowe punkty, które się pojawiają w romansie. On niby czyha na jej pieniądze ale chce je zdobyć ze szlachetnych pobudek, ona zdaje się być świadoma, że jest łakomym kąskiem ze względu na swoje pieniądze. W tle jest intryga, nawiązująca do wydarzeń, które miały miejsce w poprzednich częściach, a której zupełnie nie pamiętam. W sumie mnie nie obeszła na tyle, żeby sobie przypominać poprzednie części.

Początek książki zdaje się być bardzo przegadany i rozwlekły. Potem robi się ciekawie, by znów fabuła utknęła w miałkich nijakich zdarzeniach. Bardzo trudno było mi sobie przypomnieć po kilku dniach od lektury co się w tej książce działo, bo nie wciągnęła mnie tak jak inne powieści tej autorki. Na plus zaliczam obecność psotnej kotki. Zwierzak jako postać drugoplanowa jest zawsze mile widziany.

Zdecydowanie nie jest to moja ulubiona powieść Jo Beverley. Jest ok., porządnie napisana ale pozbawiona tego, co zwykle dają jej książki – emocji. Ani szczególnie nie polubiłam głównej pary, ani nie miałam powodów, by jej nie lubić, czy do czegoś się przyczepić. To średniak, niczym się nie wyróżniający, dlatego moja końcowa ocena to: 7/10.

W dziale recenzji: viewtopic.php?p=1261625#p1261625
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 29515
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 25 listopada 2025, o 01:28

Przeczytałam w temacie z recenzją ;)

Hm, przypomniało mi się: ktoś czytał może niedawno Róże miłości? Jestem ciekawa, jak po latach motyw wypada :niepewny:
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 21396
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 25 listopada 2025, o 22:05

Ja się przymierzam ale nie wiem kiedy się zdołam zabrać, bo mam zakupione ale moja lista książek do czytania jest spora.
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 29515
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 25 listopada 2025, o 22:21

To kontrowersyjny tytuł, więc można zabukowac na moment potrzeby małego wstrząsu romansowego :P
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Avatar użytkownika
 
Posty: 21396
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:15
Lokalizacja: Rzeszów/Drammen
Ulubiona autorka/autor: Proctor, Spencer, Spindler i wiele innych

Post przez Kawka » 25 listopada 2025, o 22:50

Mnie już raczej nic nie jest w stanie literacko zaskoczyć. :hyhy:
http://www.radiocentrum.pl

"...Gary (...) niedawno zerwał ze swoją dziewczyną z powodu niezgodności charakterów (charakter nie pozwolił jej zgodzić się na to, by Gary sypiał z jej najlepszą przyjaciółką)". Neil Gaiman "Nigdziebądź".

Avatar użytkownika
 
Posty: 29515
Dołączył(a): 17 grudnia 2010, o 11:14
Lokalizacja: i keep moving to be stable
Ulubiona autorka/autor: Shelly Laurenston, Anne Stuart

Post przez Fringilla » 26 listopada 2025, o 00:03

Domyślam się, dlatego miałam raczej na mysli wstrząsy natury definicyjnej (tam jest kontrowersyjny motyw bardzo dla gatunku) a nie zdziwieniowej :P
Problem w tym, że mamy zły zwyczaj, kultywowany przez pedantów i snobów intelektualnych, utożsamiania szczęścia z głupotą. Według nas tylko cierpienie przenosi w sferę doznań intelektualnych, tylko zło jest interesujące
— Ursula K. Le Guin

Poprzednia strona

Powrót do B

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości